|
2010-05-02 12:00:00
 | Pielgrzymka do Świętego Gaju |
Kolejna pielgrzymka do świętego Gaju za nami. Chociaż minęło ponad 1000 lat od męczeństwa św. Wojciecha, w tych dniach uświadamiamy sobie, że ziemie naszej diecezji nieustannie potrzebują nawrócenia, odnowy. Bo przecież mimo tego, że czasy pogan-dzikusów należą do odległej przeszłości, to nie brakuje ludzi cywilizowanych, którzy nigdy na dobrą sprawę nie poznali Jezusa Chrystusa.
Chyba właśnie o tym przypomina nam teraz ten święty męczennik, a pielgrzymowanie z wielu parafii i miast to nic innego, jak kontynuowanie jego świadectwa. Tylko czy mamy dość odwagi, by być takim świadectwem nie tylko idąc w pielgrzymce, ale w całym naszym życiu? Czy jesteśmy gotowi na współczesne, niekoniecznie prowadzące do śmierci, męczeństwo?
Uroczystości ku czci Wojciecha mają miejsce w pięknej porze roku i chyba wszyscy odetchnęli z ulgą, gdy poranny deszcz i szarość ustąpiły słonecznej pogodzie. Zwarte grupy pielgrzymów zmierzające do sanktuarium to bez wątpienia piękny widok. Trzeba uświadomić sobie, że to nie jest jakaś jednolita masa. Każda grupa składa się przecież z konkretnych ludzi, mających swoje intencje, pragnienia, wiarę. Wiele może być motywacji by ruszyć w drogę. Może dla kogoś ta wyprawa stała się okazją do owocnej spowiedzi? Może komuś pomogła zasłyszana w drodze katecheza? Ktoś inny odkrył piękno Eucharystii sprawowanej przez biskupa ordynariusza, jeszcze ktoś umocnił się w wyborze życiowej drogi. Głęboko wierzę, że czas pielgrzymki obfitował w takie przeżycia, takie wydarzenia. Nie sposób wątpić, że Pan Bóg w tym wszystkim błogosławił, bo nie chodzi przecież o wspólny spacer, prześpiewanie kilku piosenek czy poleżenie w trawie na którymś z postojów. Pielgrzymowanie miało nas przybliżyć nie do jakiegoś miejsca tylko do Niego samego. Ufam, że rzeczywiście tak było i nikt się z żywym Bogiem w trakcie minionej wyprawy nie rozminął. Bez wątpienia przyczyniali się do tego licznie zgromadzeni kapłani - diecezjalni, a także zakonni - którzy wędrowali wraz z nami. W imieniu naszej grupy chciałbym serdecznie podziękować tym kapłanom, którzy towarzyszyli naszej grupie i wzięli na siebie trud zarówno duszpasterski, jak i organizacyjny.
Dzięki Ci, Panie Boże, za tą wspólną drogę do miejsca męczeństwa św. Wojciecha. Daj, abyśmy za rok mogli znów doświadczyć tej łaski w podobnym... i liczniejszym gronie!
autor:Tomasz Bil
|
|